Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Ciasto drożdżowe

                Można zaplanować tysiące śniadań z letnich i lekkich składników. Weekend spędzam w moim ulubionym klimacie, czyli góry, lasy, zielony ogród, dojrzałe owoce na krzakach i zebrane dzień wcześniej warzywa na tarasie. Z czym mi się kojarzy dom? Z zapachem ciasta w sobotę, z widokiem na zachód słońca, kiedy siedzimy wieczorem i odpoczywamy po całym dniu, ze spokojem. Ciasto dzieciństwa to drożdżówka, taka z kruszonką, którą sama próbowałam rozdrabniać i sypać na ciasto. To pachnące jabłka wymieszane z cynamonem i gorące kakao, by smakowała jeszcze lepiej… Moja wersja to nic innego jak maliny i twaróg na puszystym, wyrośniętym spodzie. Gotowi na śniadanie/przekąskę/podwieczorek? Składniki: 150ml mleka 50g drożdży 2 żółtka i 1 jajko 100g masło ½ łyżeczki soli 500g mąki 300g twarogu 1 budyń waniliowy 1 jajko 50g cukru 1 cukier wanilinowy/ekstrakt waniliowy 400g malin Mleko lekko zagrzać, nie gotować, i dodać do niego drożdże, jajko, żółtka, masło, sól

Schab pieczony w cydrze

       Moje wyjazdy nie mają końca. Po służbowej Pradze, wakacjach na Malcie, odpoczynku w górkach u rodziców, czas na kolejny służbowy wyjazd, tym razem do Budapesztu. Mimo, że mój zawód od razu kojarzy się z podróżami i spaniem poza domem, to na szczęście prawie zawsze udaje mi się wracać do domu i nie tworzyć przysłowiowego „życia na walizkach”. Wyjątkiem są różne szkolenia, czy chęć pomocy w innych bazach, wtedy to na chwilę mogę zmierzyć się z hotelową rzeczywistością. Pierwszą myślą jaka nasunęła mi się w drodze powrotnej do Wrocławia, była lista zakupów na przygotowanie dobrego obiadu. Nie wiem czy się starzeję, czy intensywnie myślę o gotowaniu jako hobby i formie relaksu przy garach, ale planowanie i wymyślanie potraw sprawia mi nieziemską frajdę. Poniedziałek był typowo letnim dniem, dlatego nie chciałam tworzyć czegoś ciężkiego, tłustego i oblanego warstwą ciężkostrawnego sosu. Po moich kulinarnych doznaniach w Budapeszcie, lekko mówiąc, stroniłam od tego typu kuchni. Jako ż

Brownie

        Jak wygląda idealny weekend? Nie zaprzeczę, że moją ulubioną wersją jest odłączenie się od wszystkiego i spędzenie tego czasu tylko z ukochanymi osobami. Jeśli zrezygnujemy z ciągłego patrzenia na zegarek, planowania i ustalania najlepszej wersji rzeczy do zrobienia, to już całkowicie odczujemy szczęście płynące z możliwości odpoczynku. Lubię uciekać w zielony zakątek mojego rodzinnego domu. Nie ma nic przyjemniejszego, niż wstać przed wszystkimi, zrobić sobie kawę, wyjść na taras i czerpać z tego, czego w mieście najbardziej mi brakuje – odgłosów przyrody. Lubię wracać do domu, gdzie czeka mnie zawsze uśmiech, radość i spokój. Tutaj można zwyczajnie zwolnić i nabrać siły na kolejne dni, które u mnie są zawsze bardzo intensywne.         Mój brat od roku męczył mnie idealnym brownie. Zrobiłam mu dziesiątki różnych wersji, moja mama także próbowała trafić w jego wyszukany gust – niestety, wszystko na marne… Wczoraj, podczas codziennego czytania przepisów, natrafiłam na brownie